Hamowanie czekanem - jak używać czekana prawidłowo

Raki, czekan oraz ABC lawinowe to nieodzowne elementy tatrzańskiej turystyki zimowej, jednak dopiero umiejętność korzystania z każdego z nich będzie wpływać na poprawę bezpieczeństwa — zarówno naszego, jak i innych osób na szlaku. W niniejszym artykule krótko przejdziemy przez etap właściwego doboru czekana oraz sposobu korzystania z niego, by następnie przejść do meritum, czyli hamowania.
Warto jednak podkreślić, że żaden artykuł nie zastąpi obecności na profesjonalnym kursie turystyki zimowej ani późniejszej praktyki. Dopiero uczestnictwo w realnym szkoleniu, a także możliwość wielokrotnego przećwiczenia zdobytej wiedzy w warunkach kontrolowanych, na stokach o różnym nachyleniu, będzie realnie przekładać się na poczucie pewności i odpowiedniej reakcji w sytuacji kryzysowej. Zanim jednak na takie szkolenie się wybierzesz, zachęcamy do przeczytania stworzonego przez nas wprowadzenia do świata turystyki zimowej. Życzymy miłej lektury!
Budowa czekana - co warto wiedzieć na początek
Klasyczny czekan składa się z kilku podstawowych elementów, z których każdy pełni konkretną funkcję w terenie. Stylisko, czyli trzonek czekana, odpowiada za wygodę trzymania i stabilność podczas podpierania się lub hamowania. W turystyce górskiej i skitouringu najczęściej spotyka się styliska proste lub lekko wygięte, wykonane z aluminium lub stopów lekkich.
Na górze styliska znajduje się głowica, na którą składają się ostrze oraz łopatka lub młotek. Ostrze służy do wbijania w śnieg lub lód, a także do hamowania w razie poślizgnięcia. Łopatka bywa przydatna do wybijania stopni w twardym śniegu, natomiast młotek wykorzystywany jest głównie w bardziej technicznym terenie, np. do osadzania punktów asekuracyjnych. W dolnej części styliska znajduje się grot, który ułatwia podpieranie się na stromych podejściach i poprawia stabilność na twardym podłożu.
W wielu modelach spotyka się również pętlę nadgarstkową lub regulowaną podpórkę na dłoń. Ich zadaniem jest poprawa chwytu oraz zmniejszenie ryzyka przypadkowego upuszczenia czekana. Niżej postaram się argumentami wyjaśnić, dlaczego to pierwsze niekoniecznie jest warte uwagi.
Rodzaje czekanów – który wybrać do turystyki i skitouringu?
Czekany różnią się między sobą przeznaczeniem i stopniem zaawansowania. Najprostszą i najbardziej uniwersalną grupą są czekany turystyczne, przeznaczone do poruszania się w stromym terenie śnieżnym i lodowym. To właśnie one najlepiej sprawdzają się w turystyce wysokogórskiej oraz podczas skitouringu. Charakteryzują się prostym lub lekko wygiętym styliskiem, klasyczną głowicą i obecnością grota. Dla większości turystów i skiturowców będzie to najlepszy wybór.
Kolejną grupą są czekany skiturowe, które często stanowią odchudzoną wersję modeli turystycznych. Są lżejsze, bardziej minimalistyczne i projektowane z myślą o sporadycznym użyciu — na stromych podejściach, trawersach czy w terenie eksponowanym. Ich konstrukcja podporządkowana jest niskiej wadze i łatwemu transportowi. Prywatnie, jako osoba, która większość sezonu zimowego spędza z nartami przypiętymi do stóp, właśnie z takiego czekana zwykłem korzystać. Mój czekan pod pewnymi względami przypomina zabawkę — ma mniej agresywne ostrze i bardzo niską wagę. Jednak w miękkim śniegu swoje funkcje spełnia znakomicie, a przy tym posiadany model służy jako przedłużenie rączki w łopacie, znacząco zmniejszając wagę i objętość noszonego ekwipunku.
Osobną kategorię stanowią czekany techniczne, wykorzystywane w alpinizmie, wspinaczce lodowej i drytoolingu. Mają mocno wygięte styliska, ergonomiczne rękojeści oraz agresywne ostrza zaprojektowane do wbijania w lód i skałę. Nie są one przeznaczone do klasycznej turystyki ani dla osób początkujących — ich użycie wymaga doświadczenia i zupełnie innego stylu poruszania się w terenie.
Dla osób rozpoczynających przygodę z turystyką zimową lub skitouringiem najlepszym wyborem będzie klasyczny czekan turystyczny z prostym lub lekko wygiętym styliskiem, grotem i łopatką. To rozwiązanie najbardziej uniwersalne, wybaczające błędy i wystarczające do zdecydowanej większości zastosowań poza terenem stricte wspinaczkowym.
Dobór czekana i błędy
Aby czekan mógł w pełni spełniać swoją funkcję, musimy zadbać o odpowiednią długość. Czekan dobieramy do wzrostu, a właściwie do proporcji długości naszych rąk względem reszty ciała. Turystyczny czekan, prawidłowo trzymany w luźno opuszczonej dłoni, powinien sięgać do połowy łydki. W żadnym wypadku nie powinien sięgać niżej niż do kostki.
Jako sprzedawca zauważyłem, że bardzo często klienci upierają się przy wyborze zbyt długiego czekana. Czekan to jednak nie kijek trekkingowy i musimy pamiętać o tym, że korzystamy z niego głównie podczas trawersowania w stromym terenie. Zbyt długi czekan w dedykowanych warunkach będzie nieporęczny i męczący w użyciu, a co więcej — nie ułatwi nam awaryjnego hamowania. Zbyt długi czekan przytroczony do plecaka sprawi także, że grot będzie nadmiernie wystawał poza jego obrys, obniżając tym samym komfort oraz bezpieczeństwo.
Wybór zbyt krótkiego czekana zdarza się zdecydowanie rzadziej. Taka decyzja również wpływa jednak na obniżenie wygody podczas pokonywania stromych stoków.
Jak przytroczyć czekan do plecaka, kiedy ten nie jest potrzebny.
Najkrócej rzecz ujmując — czekan troczymy w sposób pewny i bezpieczny. Czekan nie powinien wystawać poza obrys plecaka ani stwarzać ryzyka jego przypadkowego utracenia. Z drugiej strony musi być łatwo dostępny, a proces jego wyciągnięcia powinien być możliwie szybki i nieskomplikowany. Na szczęście większość plecaków — a w szczególności modele wspinaczkowe i skiturowe — posiada dedykowane rozwiązania umożliwiające bezpieczne troczenie czekana.
Zazwyczaj jest to specjalna kieszonka na ostrze, połączona z pętlą lub przekładką pozwalającą na pewne „przytwierdzenie” głowicy, oraz zaczep w postaci gumki lub szlufki do stabilizacji styliska. Z uwagi na wygodę oraz czas potrzebny na przypięcie i szybkie odzyskanie czekana, prywatnie jestem zwolennikiem rozwiązania znanego chociażby z plecaków skiturowych i wspinaczkowych Salewa (podobne systemy spotyka się również u wielu topowych producentów). Polega ono na wsunięciu styliska w dedykowaną szlufkę oraz przeciągnięciu pętelki zakończonej podłużną blaszką przez otwór znajdujący się w dolnej części głowicy. Takie rozwiązanie, oprócz oszczędności czasu, pozwala na szybkie i pewne wyciągnięcie czekana — nawet bez konieczności zdejmowania plecaka. Po uwolnieniu głowicy stylisko samoistnie wysuwa się z górnej szlufki.
Jeśli plecak nie posiada takiego rozwiązania, czekan należy wsunąć w dolną pętlę przeznaczoną do troczenia kijków trekkingowych — najpierw grotem do dołu, z ostrzem skierowanym w stronę osi plecaka — aż pętla dojdzie do głowicy. Następnie obracamy stylisko do góry i stabilizujemy je za pomocą górnego zaczepu, oplatając stylisko gumką i zabezpieczając ją stoperem. Na koniec dociągamy gumkę tak, aby stylisko było pewnie przytwierdzone do plecaka.
Niezależnie od zastosowanego przez producenta rozwiązania, czekan zawsze powinien znajdować się prawie zawsze „do góry nogami”, czyli z głowicą skierowaną w dół i ostrzem zwróconym w stronę osi plecaka. Najlepiej, jeśli ostrze znajduje się w dedykowanej kieszonce, o ile plecak ją posiada. Kluczowe jest to, aby ostrze nie przemieszczało się i nie wystawało poza obrys plecaka, stwarzając ryzyko zahaczenia. Bardzo dobrą praktyką jest stosowanie gumowych osłonek na ostre elementy czekana — zarówno ostrze, jak i grot — co ma szczególne znaczenie podczas transportu plecaka.
No dobra, ale skąd to "prawie zawsze" w powyższym akapicie? Otóż w technicznym terenie, chcąc uwolnić sobie ręce chociażby w celu skorzystania z łancuchów, zdarza się że czekan na krótszy czas umieszczamy "za plecakiem", bez konieczności ściągania go. Chwytamy go wtedy ręką przed sobą za głowicę i odchylając prawą szelkę plecaka wsuwamy go pod nią. W pierwszej kolejności opierając na ramieniu grot, następnie wsuwamy stylisko pod paskiem plecaka, głowicę ustawiając za głową. Umieszczamy czekan ostrzem umieszczonym na plecaku. W celu sięgnięcia po czekan, chwytamy za spoczywającą przy naszym ramieniu łopatkę i w szybki sposób możemy pracować z narzędziem ponownie.

Do czego służy czekan
Skupiając się wyłącznie na docelowych i przewidzianych przez producentów funkcjach czekana, należy zauważyć, że w zależności od jego budowy mogą się one w pewnych aspektach nieco różnić. Czekan to niezastąpiony element ekwipunku zarówno podczas pieszej turystyki zimowej (na stokach o większym nachyleniu), alpinizmu, jak i wspinaczki lodowej. W tym artykule przyjrzymy się jednak bliżej tradycyjnemu czekanowi turystycznemu, z którym zapewne większość z Was będzie miała najczęstszy kontakt.
Czekan, zawsze trzymany od strony stoku, służy w pierwszej kolejności do utrzymania równowagi, zastępując niejako rolę kijka trekkingowego. Łopatka, typowa dla czekanów turystycznych i znajdująca się po przeciwnej stronie ostrza, często przydaje się do odgarniania śniegu lub wykucia wygodnego stopnia w twardym śniegu czy lodzie, ułatwiając tym samym pokonanie trudniejszych fragmentów szlaku i wykonanie kolejnego kroku. W miękkim śniegu, dzięki swojej powierzchni, poprawia ona również skuteczność hamowania poślizgu, działając aktywniej niż samo ostrze.
A skoro już o hamowaniu mowa — to właśnie ono stanowi jedną z kluczowych ról czekana. Należy jednak pamiętać, że hamować trzeba umieć, ponieważ przy nieodpowiedniej technice bardzo prawdopodobna jest utrata czekana podczas przypadkowego potknięcia się lub ześlizgnięcia, co może prowadzić do bardzo nieprzyjemnych konsekwencji.


Jak korzystać z czekana turystycznego?
Jak wspomniałem wyżej, pierwszą — i tylko z pozoru oczywistą — kwestią jest ręka, w której czekan powinien być trzymany. Logiczne jest, że musi on znajdować się od strony nachylenia stoku. Na szlakach turystycznych nierzadko można jednak spotkać sytuacje, w których turyści nie tylko zapominają o poprawnej technice zmiany chwytu podczas wykonywania zakosu, ale nawet nie zmieniają go wcale.
Kwestia ta ma zapewne pewien związek z używaniem pętli nadgarstkowej, której osobiście nie jestem zwolennikiem — i już tłumaczę dlaczego. Założona pętla nadgarstkowa wprowadza dodatkową czynność do wykonania, co często prowadzi do jej pominięcia lub niepotrzebnego wydłużenia całej procedury. Nie używając pętli, jesteśmy w stanie w prosty i szybki sposób przekładać czekan z ręki do ręki. Jedynym minusem — choć nie do końca minusem, o czym za chwilę — jest ryzyko zgubienia czekana w przypadku jego wypuszczenia z dłoni.
Rzeczywiście, rozważając ten mało prawdopodobny scenariusz, pętla może okazać się przydatna. Nikt nie chce strącić swojego czekana w przepaść podczas przypadkowego upuszczenia, narażając się tym samym na utratę istotnego wsparcia oraz „hamulca” w sytuacji awaryjnej. Nikt z nas nie chciałby również mieć na sumieniu osoby znajdującej się poniżej, która mogłaby zostać spadającym czekanem uderzona (nie chcę sobie nawet tego wyobrażać). Przed tym scenariuszem można się jednak zabezpieczyć w inny sposób, o czym wspomnę niżej.
Za rezygnacją z pętli nadgarstkowej przemawia natomiast znikome prawdopodobieństwo takiego zdarzenia oraz znacznie wyższe ryzyko przykrych konsekwencji wynikających z nieumiejętnego korzystania z czekana przy założonej pętli.
Pomijając bowiem kwestię zabezpieczenia przed przypadkowym upuszczeniem czekana, w praktyce pętla nie bierze czynnego udziału ani podczas przemieszczania się, ani podczas hamowania. Przy prawidłowym chwycie czekana, właściwej pozycji ciała oraz odpowiedniej technice zwiększającej skuteczność hamowania i ograniczającej ryzyko zaczepienia rakami i przekoziołkowania, pętla nie odgrywa żadnej realnej roli. W sytuacji, gdy chwyt odbiega od prawidłowego, podczas niekontrolowanego upadku — poza ogromnym ryzykiem utraty zdrowia lub życia wynikającym z nabierania prędkości — wyrwany z dłoni, lecz nadal „przytroczony” do ręki i pozbawiony kontroli czekan z ostrym ostrzem może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.
W terenie lawinowym, w trosce o bezpieczeństwo, zaleca się zresztą zdejmowanie wszelkich pętli z nadgarstków oraz odpinanie pasa biodrowego plecaka, aby w razie potrzeby móc szybko pozbyć się potencjalnej „kotwicy”.
W celu zabezpieczenia się przed ryzykiem zgubienia czekana, bardziej uzasadnionym rozwiązaniem niż pętla nadgarstkowa może być użycie lonży. W przeciwieństwie do czekanów stricte wspinaczkowych, lonżę można wpiąć nie do grota, lecz do głowicy czekana. Drugi jej koniec można przypiąć do łącznika w uprzęży, a w przypadku jej braku — do pasa biodrowego plecaka.
Idąc jednak za przykładem większości przewodników IVBV, którzy pętli nadgarstkowej nie używają, nie traktowałbym jej obecności jako argumentu przemawiającego za wyborem konkretnego modelu czekana.
Wybaczcie ten przydługawy wywód — i to jeszcze zanim przeszedłem do samego sposobu trzymania czekana. Uznałem jednak, że poruszenie tego tematu jest konieczne, ze względu na brak podobnych informacji w wielu wiarygodnych i zaufanych artykułach konkurencyjnych poświęconych temu zagadnieniu.


Jak trzymać czekan turystyczny?
Inspirując się łacińskim przysłowiem „Si vis pacem, para bellum”, wypowiedzianym przez rzymskiego historyka Wegecjusza, które w dosłownym tłumaczeniu oznacza „chcesz pokoju, szykuj się do wojny”, analogicznie można stworzyć własne:
„Chcesz bezpieczeństwa — bądź przygotowany na tragedię”.
To zdanie dobrze oddaje sens krążących w sieci, często sprzecznych informacji dotyczących technik trzymania czekana turystycznego, w tym także tych odnoszących się do tzw. techniki francuskiej.
W pierwszej kolejności powinniśmy bowiem kierować się tylko i wyłącznie bezpieczeństwem.
Aby było ono realnie wysokie, podczas podejść czekan chwytamy za głowicę, obejmując ją dłonią tak, aby kciuk znalazł się po jednej stronie, a pozostałe palce po drugiej. Palec wskazujący warto podwinąć pod łopatkę, natomiast serdeczny oprzeć na stylisku lub dołączyć do pozostałych palców, stabilizując cały chwyt. Wiele czekanów na rynku posiada ergonomiczną głowicę, stworzoną w taki sposób, aby trzymanie czekane ostrzem do tyłu było wygodniejsze. Ustawienie dziobu jest bowiem kluczowe — powinien być skierowany do tyłu. W takiej pozycji, przy ewentualnym poślizgnięciu, hamowanie następuje w sposób naturalny i kontrolowany. Odwrócone ułożenie czekana może prowadzić do niekontrolowanego kontaktu ostrza z ciałem, dlatego prawidłowy chwyt ma tu fundamentalne znaczenie.
Opierając się na głowicy, nie musimy trzymać czekana z całych sił — przy długotrwałym podejściu szybko byśmy się zmęczyli. Ważne, aby chwyt był na tyle pewny, by czekan nie „uciekł” z ręki i nie ziścił wspomnianego wcześniej mało prawdopodobnego scenariusza 🙂
No dobrze — skąd więc biorą się informacje i grafiki, często publikowane przez czołowych producentów sprzętu górskiego, na których wspinacze podczas stromych podejść trzymają czekan ostrzem skierowanym do przodu? Opisana wyżej metoda, z ostrzem ustawionym do tyłu, na tym etapie wtajemniczenia pozostaje jedyną właściwą i rekomendowaną.
Podczas klasycznego poruszania się w terenie śnieżnym, a zwłaszcza przy trawersowaniu stoku, gdy ustawiamy się bokiem do nachylenia, chwyt z ostrzem skierowanym do tyłu zapewnia najszybszą i najbardziej intuicyjną reakcję w przypadku poślizgnięcia. Nie wymaga żadnych dodatkowych ruchów ani zmiany ułożenia czekana — hamowanie następuje naturalnie.
Istnieje jednak tzw. chwyt samoasekuracyjny, spotykany głównie u osób poruszających się w bardzo stromym terenie. W tym ustawieniu ostrze czekana skierowane jest do przodu, co pozwala aktywnie angażować je podczas podejścia, wbijając je w śnieg lub firn dla zwiększenia stabilności. Rozwiązanie to ma jednak istotną wadę: w razie poślizgnięcia wymaga natychmiastowego obrócenia czekana do pozycji hamowania.
Ta czynność, wykonywana w ułamku sekundy i pod presją narastającej prędkości, wymaga bardzo dużej wprawy, doświadczenia i wyrobionych automatyzmów. Dlatego właśnie chwyt samoasekuracyjny nie jest metodą, którą można polecać osobom początkującym lub uczącym się poruszania w zimowym terenie. W niniejszym artykule nie rekomendujemy tego sposobu trzymania czekana — jego stosowanie pozostaje domeną osób świadomie akceptujących wynikające z niego ryzyko i posiadających odpowiednie przygotowanie.

Hamowanie czekanem
Samo posiadanie czekana w żaden sposób nie zwiększy naszego bezpieczeństwa podczas uprawiania zimowej turystyki. Warto o tym pamiętać, zahaczając o wypożyczalnie sprzętu przed planowaną realizacją górskich celów. Hamowanie czekanem to czynność, którą należy wielokrotnie ćwiczyć i praktykować — najlepiej pod okiem osób doświadczonych. Jest to umiejętność kluczowa i obowiązkowa dla każdego, kto zimą wybiera się w wyższe partie gór.
W momencie utraty równowagi czekan należy ustabilizować obiema rękami. Jedna dłoń trzyma go za głowicę, druga możliwie nisko na stylisku, najlepiej w okolicy jego zakończenia. Takie rozłożenie rąk pozwala utrzymać kontrolę nad narzędziem i zapobiega jego obracaniu się pod naciskiem ciała. Ostrze powinno zostać skierowane w stronę śniegu i stopniowo dociśnięte ciężarem ciała, aż zacznie skutecznie wytracać prędkość. Czekan dociągamy na wysokość klatki piersiowej i hamujemy przede wszystkim poprzez docisk ciężarem ciała.
Podczas hamowania bardzo ważne jest prawidłowe przeniesienie ciężaru ciała oraz praca nóg. Kolana powinny pozostać ugięte i mocno dociśnięte do śniegu, przy jednoczesnym uniesieniu pośladków. Stopy natomiast należy trzymać nad powierzchnią śniegu. Próba zatrzymywania się rakami może przynieść odwrotny efekt — zahaczenie o podłoże często kończy się obrotem ciała i całkowitą utratą kontroli nad sytuacją. Dodatkowo łatwo w ten sposób doprowadzić do bolesnych urazów kończyn.
Choć opis samej techniki może wydawać się prosty, w praktyce hamowanie czekanem wymaga wyrobienia automatyzmu. Upadki mogą zdarzyć się w różnych pozycjach — na plecy, na brzuch, głową w dół lub w górę stoku, a czasem także w sytuacji, gdy poruszamy się na lotnej i jesteśmy związani liną z inną osobą. W każdej z nich trzeba umieć szybko ustawić ciało i czekan we właściwej konfiguracji. Tego nie da się opanować wyłącznie na podstawie opisu czy filmu — tym bardziej że wiele materiałów wideo nie pokazuje tej techniki w stu procentach poprawnie. Jedyną drogą jest regularne ćwiczenie w bezpiecznych warunkach i wielokrotne powtarzanie tej czynności, aż stanie się odruchem.

Podsumowanie
Miało być tylko o hamowaniu a wyszło jak zwykle. Liczę jednak, że artykuł ten nakłoni Cię do uczestnictwa w szkoleniach oraz zimowego eksplorowania gór. Góry zimą są bowiem obiektywnie piękniejsze ^^
Reasumując, czekan w turystyce zimowej nie jest ani gadżetem, ani symbolem „poważnych gór”, tylko narzędziem. Jak każde narzędzie — działa dobrze wyłącznie wtedy, gdy wiemy, do czego służy i potrafimy się nim posługiwać. Sam fakt posiadania czekana nie zwiększa bezpieczeństwa, a w skrajnych przypadkach może wręcz dawać fałszywe poczucie kontroli nad sytuacją.
Zimowe poruszanie się w górach wymaga świadomości terenu, warunków i własnych ograniczeń. Czekan pomaga w utrzymaniu równowagi, ułatwia pokonywanie stromych fragmentów, a w sytuacji poślizgnięcia może stać się jedynym skutecznym narzędziem hamowania. Pod warunkiem jednak, że jest prawidłowo dobrany, właściwie noszony i używany zgodnie z zasadami.
Technika trzymania czekana oraz hamowania nim to umiejętności, których nie da się nauczyć „z internetu”. Opis, nawet najbardziej szczegółowy, może być jedynie wprowadzeniem. Dopiero praktyka w bezpiecznych warunkach, najlepiej pod okiem doświadczonych instruktorów, pozwala wyrobić automatyzmy potrzebne w sytuacji stresowej. W górach zimą nie ma czasu na zastanawianie się, którą ręką chwycić czekan i gdzie skierować ostrze.
Jeżeli z tego artykułu miałaby zostać jedna myśl, to właśnie ta: sprzęt jest dodatkiem do umiejętności, a nie ich substytutem. Dlatego warto poświęcić czas na naukę, ćwiczenia i szkolenia — a dopiero potem na ambitniejsze cele.
Powodzenia








