Planowanie trasy rowerowej. Dlaczego najlepsze wycieczki zaczynają się długo przed pierwszym obrotem korby?

Planowanie trasy rowerowej wielu osobom kojarzy się z prostą czynnością. Wystarczy przecież otworzyć ulubioną aplikację, wskazać punkt startowy, miejsce docelowe i gotowe. Kilka sekund później na ekranie smartfona pojawia się gotowa propozycja przejazdu. Problem w tym, że rzeczywistość bardzo często wygląda zupełnie inaczej.
Większość rowerowych przygód, które wspominamy najlepiej, faktycznie zaczyna się jeszcze przed wyjazdem. Ale podobnie jest z większością problemów. To właśnie podczas planowania najczęściej popełniamy błędy, które później mszczą się w terenie. Za długi dystans, źle dobrana nawierzchnia, brak wody czy sklepów po drodze, przecenienie własnej kondycji albo niedopasowanie tempa całej grupy potrafią zamienić wymarzoną wycieczkę w walkę o przetrwanie.
Co prawda nieco łątwiej zaplanowa krótką przejażdżkę po okolicy czy nawet całodniową wycieczkę gravelową od kilkudniowego bikepackingu, to jednak do każdej trasy warto podejść z odpowiednim zaangażowanie, gdyż dobra trasa rowerowa rzadko powstaje przypadkiem.
Co ciekawe, sam dystans często nie jest parametrem najbardziej istotnym. 100 kilometrów po gładkim asfalcie może okazać się znacznie łatwiejsze (choć niekoniecznie ciekawsze) niż 50 kilometrów po kamienistych szutrach, leśnych drogach i stromych podjazdach. Dlatego planowanie trasy rowerowej warto zacząć nie od liczby kilometrów, ale od odpowiedzi na pytanie: czym właściwie będziemy jechać i kto będzie jechał razem z nami?
Najpierw rower, dopiero później trasa
Wiele osób znajduje ciekawy ślad GPX w internecie, pobiera go do nawigacji i rusza w drogę bez większej analizy. Tymczasem ta sama trasa może być fantastyczna dla gravela, męcząca dla roweru trekkingowego i niemal nieprzejezdna dla szosy.
Dzisiaj większość popularnych aplikacji pozwala uwzględnić rodzaj roweru już na etapie planowania. Komoot, Bikemap, Locus Map czy Garmin Connect analizują nawierzchnię i proponują przebieg dopasowany do konkretnej aktywności. Nie oznacza to jednak, że warto ślepo ufać algorytmom.
W praktyce każda aplikacja pozwala popełnić ten sam błąd. Wystarczy źle określić preferencje lub zaufać nieaktualnym danym. Nawet najlepsze mapy czasami prowadzą drogą, która kilka miesięcy temu była przejezdna, a dziś zamieniła się w błotnistą koleinę albo plac budowy.
Dlatego przed wyjazdem warto przejrzeć swoją trasę ręcznie. Szczególnie jeśli planujesz odwiedzić nowe regiony lub poruszać się poza popularnymi ścieżkami rowerowymi. W przypadku planowania grubszej wyprawy, nieopisane będą różnego rodzaju vlogi, artykuły czy przewodniki o wybranym rejonie, które posłużą nie tylko jako spora dawka inspiracji, ale również wiedzy na temat charakteru danej trasy i wartych zapamiętania elementów.
Gorąco zachęcamy do zapoznania się z dwoma artykułami dostępnymi na blogu zaprzyjaźnionego sklepu górskiego Lavaredo, które mamy nadzieję właśnie takim źródłem wiedzy będą.
Bikepacking po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej – 260 km szutrami i skałami [relacja + ślad GPX]
Rowerem dookoła Tatr z plusem? – Propozycja na budżetowy długi weekend dla prawie każdego!

fot. Adrian Mróz (Prywatne archiwa - z bikepackingu dookoła Tatr)
Trasa powinna być dopasowana nie tylko do roweru, ale też do ludzi
To temat, o którym mówi się zdecydowanie za mało. W praktyce większość problemów podczas grupowych wycieczek rowerowych nie wynika z awarii sprzętu ani złej pogody. Wynika z różnych oczekiwań uczestników.
Jedna osoba marzy o spokojnym podziwianiu krajobrazów. Druga chce zrobić zdjęcia przy każdym ciekawszym punkcie. Trzecia traktuje wyjazd jak trening i najchętniej utrzymywałaby wysoką prędkość przez cały dzień. Jeżeli wcześniej nie ustalicie wspólnej wizji wyjazdu, problemy pojawią się szybciej niż pierwszy podjazd. Podobnie wygląda kwestia kondycji. Nawet jeśli wszyscy deklarują, że są gotowi na 100 kilometrów, rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana. Znaczenie ma nie tylko dystans, ale również rodzaj nawierzchni, liczba przewyższeń, temperatura i tempo jazdy. Dobrze zaplanowana trasa uwzględnia możliwości najsłabszej osoby w grupie. Dzięki temu nikt nie musi udowadniać niczego sobie ani innym. To właśnie takie wyjazdy najczęściej kończą się uśmiechem wszystkich uczestników.
Kilometry nie mówią całej prawdy
Gdy planujemy wycieczkę, bardzo często skupiamy się na dystansie. Tymczasem znacznie więcej o realnej trudności mówi profil wysokości oraz rodzaj nawierzchni. Dla przykładu 80 kilometrów po Velo Dunajec będzie zupełnie innym doświadczeniem niż 80 kilometrów po jurajskich szutrach, leśnych ścieżkach czy górskich drogach. W jednym przypadku średnia prędkość może wynosić ponad 25 km/h. W drugim osiągnięcie 15 km/h będzie bardzo dobrym wynikiem.
Nowoczesne aplikacje potrafią pokazać udział asfaltu, szutru, dróg gruntowych czy ścieżek rowerowych. Komoot robi to wyjątkowo przejrzyście, dzięki czemu jeszcze przed wyjazdem wiemy, czy czeka nas dzień na gładkim asfalcie, czy raczej walka z luźnym tłuczniem i korzeniami. To szczególnie ważne podczas bikepackingu, o którym szerzej pisaliśmy już na na naszym blogu. Kilkadziesiąt kilometrów trudnego terenu z pełnym bagażem potrafi zmienić postrzeganie planowanej trasy szybciej niż jakakolwiek prognoza pogody.
Przeczytaj artykuł:
Bikepacking – czym właściwie jest i dlaczego coraz więcej osób wybiera rowerową turystykę „na lekko”?

Źródło: Deuter.com
Czy Mapy Google wystarczą?
Tak i nie. Mapy Google to świetne narzędzie do szybkiego sprawdzenia okolicy, wyszukiwania sklepów, noclegów czy punktów gastronomicznych. Coraz lepiej radzą sobie również z wyznaczaniem tras rowerowych.Jednocześnie mają swoje ograniczenia. Nie pokazują tak szczegółowo rodzaju nawierzchni, nie analizują preferencji rowerzystów w takim stopniu jak Komoot czy Bikemap i nie zawsze pozwalają wygodnie zarządzać bardziej rozbudowanymi trasami z wieloma punktami pośrednimi. Do prostych wycieczek często są wystarczające. Przy dłuższych wyprawach większość rowerzystów prędzej czy później zaczyna korzystać z bardziej wyspecjalizowanych rozwiązań, które przy okazji pomogą wyeksportować mapę do pliku GPX, co w przypadku dalszych wyjazdów jest nie do przecenienia. Ale o tym za chwilę.
Komoot, Locus Map, Garmin czy Bikemap?
Nie istnieje jedna idealna aplikacja. Komoot jest obecnie jednym z najpopularniejszych narzędzi do planowania tras rowerowych. Dużą zaletą jest bardzo czytelna prezentacja nawierzchni, możliwość odkrywania gotowych tras tworzonych przez innych użytkowników oraz wygodna synchronizacja z wieloma urządzeniami. Locus Map od lat cieszy się ogromnym uznaniem wśród osób poruszających się poza asfaltem. Oferuje szczegółowe mapy, rozbudowane funkcje nawigacji oraz bardzo dobre wsparcie dla GPS offline. Garmin Connect najlepiej odnajduje się w ekosystemie urządzeń Garmin. Planowanie, eksport tras i synchronizacja z komputera rowerowego odbywają się praktycznie automatycznie. Bikemap z kolei posiada ogromną bazę gotowych tras oraz bardzo aktywną społeczność użytkowników.
Strava to jedna z najpopularniejszych aplikacji nie tylko do planowania, ale (może nawet szczególnie) do rywalizowania ze swoimi znajomymi. Dzięki współpracy z garminem jest niezwykle ceniona przez biegaczy i rowerzystów będących posiadaczami sprzętu tejże marki. Mimo, że większość możliwości dostępna jest dopiero w wersji premium, to nawet darmowa wersja tej aplikacji będzie niezwykle przydatna na pocżątek.
W praktyce wielu rowerzystów korzysta jednocześnie z kilku rozwiązań. Jedna aplikacja służy do planowania, druga do nawigowania, a trzecia do rejestrowania aktywności i udostępniania przejazdów znajomym lub w mediach społecznościowych.


Fot. Adrian Mróz (Prywatne archiwa) - idealnie, kiedy każdy członek wyprawy posiada urządzenie z wgranym śladem GPX
GPS offline może uratować wyjazd
Jest jeszcze jedna rzecz, którą warto zrobić przed każdym dłuższym wyjazdem. Pobrać mapy offline. Brzmi banalnie, ale zaskakująco wiele osób nadal zakłada, że internet będzie dostępny cały czas. Wystarczy jednak kilka kilometrów w górskim lesie, odludny fragment szlaku albo zagraniczny wyjazd, by szybko zweryfikować to założenie. Dlatego GPS offline pozostaje jednym z najważniejszych elementów przygotowania. Większość popularnych aplikacji umożliwia zapis map i korzystanie z nich w trybie offline. Dzięki temu nawet utrata zasięgu nie wpływa na możliwość nawigowania. Jeszcze większy komfort zapewniają dedykowane urządzenia GPS lub komputer rowerowy. Zużywają znacznie mniej baterii niż smartfony, są bardziej odporne na warunki atmosferyczne i pozwalają skupić się na jeździe zamiast na ciągłym kontrolowaniu poziomu naładowania telefonu.
Ślad GPX i nawigacja. Dlaczego warto poświęcić kilka minut przed wyjazdem?
Jest jeszcze jeden element planowania trasy rowerowej, który wielu osobom wydaje się zbędny... aż do momentu, gdy pierwszy raz go zabraknie. Mowa o przygotowaniu śladu GPX i wgraniu go do urządzenia, z którego będziemy korzystać podczas jazdy. W teorii można przecież po prostu zerkać co jakiś czas na mapę w telefonie. Problem pojawia się wtedy, gdy trasa została zaplanowana świadomie i prowadzi mniej oczywistymi drogami. Szczególnie podczas wycieczek gravelowych, bikepackingowych czy turystycznych, gdzie często celowo omijamy główne ulice i ruchliwe odcinki asfaltu na rzecz szutrów, leśnych dróg, wałów przeciwpowodziowych, lokalnych ścieżek rowerowych czy mało znanych skrótów. Poświęcamy czas na wyszukiwanie najciekawszych odcinków, punktów widokowych i spokojniejszych dróg. Szkoda byłoby później ominąć jeden niepozorny skręt w las tylko dlatego, że akurat rozmawialiśmy z kompanem, skupiliśmy się na podjeździe czy też poprostu go nie zauważyliśmy. Dobrze przygotowana nawigacja pozwala uniknąć takich sytuacji. Większość nowoczesnych aplikacji umożliwia eksport trasy do pliku GPX. Następnie taki ślad można wgrać do zegarka Garmin (dobrze aby ten miał funkcję map topo), komputera rowerowego Garmin Edge, Wahoo, Hammerhead czy wielu innych urządzeń. W przypadku niektórych platform cały proces odbywa się niemal automatycznie. Po zapisaniu trasy wystarczy zsynchronizować konto, a wycieczka pojawia się na urządzeniu praktycznie jednym kliknięciem. To rozwiązanie ma jeszcze jedną dużą zaletę. Kiedy dokładnie wiemy, którędy prowadzi nasza trasa, przestajemy myśleć o logistyce. Nie trzeba co kilka kilometrów zatrzymywać się przy skrzyżowaniu i zastanawiać, czy na pewno jedziemy dobrze. Nie trzeba wyciągać telefonu z kieszeni, analizować mapy i szukać kolejnego zakrętu. Można po prostu jechać. Brzmi banalnie, ale podczas całodziennej wycieczki robi ogromną różnicę. Zamiast skupiać się na orientacji w terenie, możemy zwracać uwagę na krajobrazy, przyrodę, rozmowy i samą przyjemność z jazdy. Co więcej, planowanie śladu GPX pozwala rozsądniej rozłożyć postoje. Łatwiej wcześniej zaznaczyć punkty widokowe, schroniska, miejsca biwakowe, sklepy czy ciekawe atrakcje. Dzięki temu przerwy przestają być przypadkowe i znacznie częściej odbywają się tam, gdzie rzeczywiście warto na chwilę zwolnić. Podczas dłuższych wypraw szybko okazuje się, że dobra nawigacja nie służy wyłącznie temu, by się nie zgubić. Jej największą zaletą jest to, że pozwala przestać myśleć o drodze i zacząć naprawdę cieszyć się podróżą. Szczególnie wtedy, gdy przez wiele godzin prowadzi nas przez miejsca, których prawdopodobnie nigdy nie odkrylibyśmy samodzielnie.

fot. Adrian Mróz - prywatne archiwa (z bikepackingu dookoła Tatr)
Dobra trasa to coś więcej niż linia na mapie
Najlepsze wycieczki rzadko są efektem przypadku. Oczywiście warto zostawić miejsce na spontaniczność, odkrywanie nowych miejsc i niespodziewane przygody. To właśnie one często tworzą później najlepsze wspomnienia. Jednocześnie doświadczenie pokazuje, że im lepiej przygotujemy podstawy, tym większa szansa, że będziemy mogli skupić się na samej jeździe. Planowanie trasy rowerowej nie polega wyłącznie na wyznaczeniu punktu A i punktu B. To również analiza nawierzchni, przewyższeń, dostępności wody, miejsc noclegowych, prognozy pogody, możliwości sprzętu i oczekiwań ludzi, z którymi jedziemy. Bo czasami największym wyzwaniem nie okazuje się stromy podjazd za kolejnym zakrętem. Czasami największym wyzwaniem jest po prostu upewnienie się, że wszyscy uczestnicy wyprawy od początku jadą dokładnie na tę samą wycieczkę. A kiedy wszystko zagra – trasa, ludzie, sprzęt i pogoda – pozostaje już tylko kręcić kilometry, odkrywać nowe miejsca i zbierać wspomnienia, do których będzie się wracało jeszcze długo po zakończeniu podróży.
Życzymy wielu bezpiecznych, dobrze zaplanowanych i pełnych przygód rowerowych wypraw.
Do zobaczenia na szlaku!
Zespół Montiko.pl




